Opera vs WOAK

List od Czytelników

Halina Szahidewicz prowadząca zespół Buńczuk
23.11.2011 , aktualizacja: 23.11.2011 12:54
A A A Drukuj
Bohoniki
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Bohoniki
Opera vs WOAK

Dotychczas na spotkaniach z publicznością, na występach, sesjach popularnych i naukowych zaczynałam od tego, że Polska od zarania istnienia jest przyjazna dla inności, a Białystok jest miastem przyjaznym dla człowieka. Ku memu zdumieniu, Białystok ostatnimi czasy okazał się inny.

Po przeczytaniu artykułu 'Opera vs WOAK' Jakuba Medka w 'Gazecie Wyborczej' z dnia 20.10.2011 r. oraz po zdjęciu (częściowo) z anteny programu mniejszościowego, przez Panią Dyrektor Oddziału Białostockiego TVP, stwierdziłam, że są 'lepsi i lepsiejsi'. Rozumiem, że zbliża się kryzys i szukamy oszczędności, dla dlaczego musi to odbywać się kosztem najsłabszych, najmniejszych.

Kocham muzykę poważną i by obejrzeć przedstawienie czy wysłuchać koncertu, dotarliśmy z mężem do wielu scen w Polsce, Niemczech, Litwy, nie obcy jest nam Wiedeń. Choć współpracowałam z naszą filharmonią, cenię sobie również występy zespołów nawet tych najmniejszych i o różnym poziomie, ponieważ są autentyczne, ukazują duszę grupy, którą reprezentują i układają się w cudowny kalejdoskop kultur. Zespoły, nawet jeśli mają niski poziom, mają rację bytu, bo z czasem go zyskują i odnajdują się w nich nieraz talenty. Najważniejsze jest jednak to, że im więcej dzieci i młodzieży uczęszcza na zajęcia zorganizowane, tym mniej jest jej na ulicy - mnie rozbojów, niszczenia przystanków, bloków - a to na pewno kosztuje drożej niż finansowanie najsłabszego zespołu.

Społeczność białostocka, tak sądzę, ma lepszą ocenę WOAK-u niż Pan Anonim z Urzędu Marszałkowskiego. Jestem wdzięczna Urzędom za dotacje, bo umożliwiają prowadzenie warsztatów mniejszościom zachowującym tożsamość, ale to WOAK pozwala na łączność z szeroką publicznością, służąc radą, konsultacjami doświadczonych pracowników, udostępniając pomieszczenia na prezentację dorobku.

Prowadzę właśnie zespół ważny dla mojej mniejszości, choć nie jest on najwyższych lotów, występował w wielu miasteczkach i dużych miastach Polski, przed ambasadorami wielu krajów, na Litwie, a ostatnio nawet w Palermo na Sycylii. Wszędzie był przyjmowany przy pełnej sali, bardzo serdecznie, a najważniejsze, że wszędzie był ambasadorem, tak ambasadorem Polski. Wszędzie podkreślało się, że Polska jest krajem przyjaznym dla inności. Mam wrażenie, że Romowie, Tatarzy, Rosjanie, Łemkowie są 'cacy' dla niektórych pracowników marszałkowskich i TVP, gdy trzeba wykazać jacy jesteśmy tolerancyjni, ale są 'be', jeżeli należy ich wyeksponować.

Wróćmy jednak do tematu. Inne zadanie ma Opera i Filharmonia, inne teatr, a jeszcze inne mają ośrodki kultury. Zupełnie specyficzną rolę wypracował też WOAK. Od samego początku korzystam z pomocy pracowników i dyrekcji tego ośrodka. Widzę, ile wysiłku wkładają w pełnienie swej roli - właśnie animatora kultury bardzo szeroko pojętej. Nie rozumiem dlaczego np. Podlaska Oktawa Kultur miałaby zaistnieć jako marszałkowska, a nie WOAK-u w imprezie organizowanej przez Urząd Marszałkowski. Festiwal POK jest pomysłem i realizacją WOAKu, a przede wszystkim jego Dyrektora p. Andrzeja Dyrdała, którego jest też zasługą i to, że przedsięwzięcie ma wielu sponsorów, w tym również dotacje urzędów. WOAK nigdy nie zlekceważył nawet najmniejszych wkładów, a nawet chęci - bo jak wiadomo nie wszyscy dotrzymują obietnicy sponsoringu. Ośrodek 'czyni cuda', by zaprosić najlepsze zespoły świata, które mają związek z mniejszościami funkcjonującymi na Podlasiu lub sprowadzić te, tak odmienne jak zespół Mnichów z Indii. Szanujmy ludzi, którzy swoje życie poświęcili działalności kulturalnej, niepopłatnej, i czasami jak widać niewdzięcznej.

Nie zgadzam się z opinią, że WOAK reprezentuje poziom amatorski (chociaż z ruchu amatorskiego powstają duże rzeczy), a jeśli nawet - czytaj jak wyżej. Wiem, że szczerość moja może obrócić się przeciwko mnie i co groźniejsze przeciwko grupie, którą reprezentuję. Zaryzykuję, a ojciec walczył m.in. za Białystok w 1939 i wyrzekł się majątku na kresach podążając za Polską, by przyszło mi żyć w marazmie i czołobitności mamonie. Sprzeniewierzyłabym się zasadzie wpajanej mi przez cudownych Rodziców 'chcesz być szanowana - szanuj innych'.

Z wyrazami szacunku

Halina Szahidewicz prowadząca zespół Buńczuk

Więcej... http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,10694563,List_od_Czytelnikow.html#ixzz1qtz7L3wk

 
Start > artykuły i listy zebrane > Opera vs WOAK