Koszoły w rękach tatarskich dowódców

Koszoły w rękach tatarskich dowódców

Było ich trzech: Aleksander Ułan, Czymbaj Murza Rudnicki i Józef Bielak. Wszyscy byli Tatarami i dowodzili najsłynniejszym pułkiem lekkiej jazdy, którą w XVIII wieku zaczęto nazywać ułańską. I każdy z nich, kolejno, był właścicielem podłomas-kich Koszoł.

Może to atmosfera Łowczyc (pod Nowogródkiem na dzisiejszej Białorusi – przyp. red.) i znajdującego się tam grobu tatarskiego świętego i mistyka Ewalija Kontusia, którego ponoć Allach obdarzył mocą codziennego przenoszenia się na modlitwę poranną do Mekki? Mogiła Kontusia znajdowała się tuż przy meczecie, a licznie przybywający do niej pielgrzymi składali przy niej ofiary na Jasień, czyli modły błagalne. Wkrótce zresztą mizar w Łowczycach zasłynął cudownymi uzdrowieniami, a do muzułmańskich pielgrzymek zaczęła dołączać także ludność chrześ-cijańska i żydowska.
Może to domowe opowieści o rycerskich przodkach, z których jeden – Mustafa Bialak – w 1655 roku był komendantem chorągwi tatarskiej Samuela Juszyńskiego? Może jako Tatara z krwi i kości zwyczajnie od urodzenia pociągały go lance i konie? A może spełnił tylko obowiązek służby wojs-kowej przekazywany z pokolenia na pokolenie? Być może wszystko to jednocześnie złożyło się na wybór przez młodziutkiego Józefa Bielaka żołnierskiej drogi życiowej i wyruszenie na wojnę siedmioletnią? Dziś trudno dociec. W każdym razie z biegiem lat droga ta okazała się jak najbardziej słuszna. Bielak, w późniejszym czasie generał Bielak, zyskał sobie sławę żołnierza znanego w całej Rzeczpospolitej i w niczym nie ustępował swoim poprzednikom dowodzącym tak jak on najsłynniejszym pułkiem tatarskim w polskim wojsku.

Na fotografii Stefan Bielak (1868-1907)


Dowódcy IV Pułku Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego nie tylko rozsławiali tatarską waleczność, ale też Koszoły, w których odpoczywali od wojennego trudu. – Niewielu mieszkańców naszego terenu o tym wie. A warto – przekonują organizatorzy przygotowywanego we wsi pikniku pod nazwą „Koszoły – wieś z tradycją, przyjazna ludziom i naturze”, który ma przypomnieć nie tylko tatarski okres z przeszłości wsi.

Najpierw była Kniażaja Łąka

Osadnictwo w okolicach Koszoł wiąże się z tak zwaną kolonizacją samorzutną. – Pierwotnie wieś nosiła nazwę Kniaża, a po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z 1541 r. sporządzonych w czasie rewizji królewszczyzn starostwa brzeskiego – informuje regionalista Sławomir Hordejuk. – Jest w nich mowa o trzech gospodarzach, którzy odiedlili się w okolicy Koszoł, wycinając fragment puszczy i nie płacąc przy tym zobowiązań na rzecz dworu. Jedne z zasiedlonych przez nich od sześciu lat grunty mierniczy nazwał właśnie Kniażają Łąką, która dała początek dzisiejszym Koszołom. Z kolei dwie sąsiadujące z nią polany leśne wiążą się z powstaniem Huszczy i Tucznej. Można przypuszczać, że w drugiej połowie XVI wieku wieś liczyła około 260 mieszkańców.
W Kniażej najwięcej, bo aż cztery włóki, zasiedlali Koszołowicze. Może dlatego w późniejszym czasie miejscowość zaczęto nazywać właśnie Koszołami. Prawdopodobnie po wojnach ze Szwecją, w I połowie XVII w., we wsi powstał folwark. – Nastawiony był głównie na produkcję zbożową, a transport zboża odbywał się płynącą tu rzeką Lutnią (do Krzny i Bugu, a dalej Wisłą do Gdańska). Rzeka miała wówczas o wiele szersze koryto, o czym świadczą zachowane jeszcze do dziś starorzecza – wyjaśnia Hordejuk. Wraz z zabudowaniami folwarcznymi powstał również dwór (dziś północny fragment wsi, gdzie usypany jest pagórek).
Wiek XVII to okres licznych wojen prowadzonych przez Rzeczpospolitą. Wojenne działania nie ominęły również Koszoł. – Znacznych spustoszeń dokonały tu najazdy kozackie, a skali zniszczeń dopełnił najazd szwedzki i prowadzona w tym czasie wojna z Rosją. Wskutek tego wieś została niemal w całości zniszczona, a liczba okolicznej ludności spadła wówczas o blisko połowę – mówi regionalista.

W okolice Białej trafili po buncie Lipków

Na początku XVIII w. majątek Koszoły znalazł się w posiadaniu Tatarów. Była to czwarta wieś nada­na im na południowym Podlasiu. Dlaczego polscy władcy tak chętnie obdzielali ich ziemią? Tatarzy służyli w polskim wojsku od czasów unii polsko-litewskiej, a w zamian za służbę obdzielano ich właśnie gruntami. Od drugiej połowy XVI w. zarówno w wojsku polskim, jak i litewskim zaczęły powstawać chorągwie, które służyły nie jak dotychczas z obowiązku ziemskiego, ale za żołd. Jednak już w latach 60. XVII w. skarb Rzeczpospolitej zaczął zalegać z jego wypłatą. Pogarszająca się sytuacja prawna, religijna i ekonomiczna doprowadziła do tego, że część chorągwi tatarskich przeszła na stronę turecką. Wydarzenie nazywane „buntem Lipków” niosło dla kraju duże zagrożenie. Tatarzy bowiem stanowili groźną siłę militarną, co wykorzystywali Turcy. Nic więc dziwnego, że w 1673 r. sejm, by zachęcić zbuntowanych do powrotu, potwierdził ich dawne prawa i przywileje oraz uwolnił odbywających służbę wojskową od pogłównego i innych świadczeń. Dano też obietnicę wypłaty zaległego żołdu.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Tatarzy wracali pod skrzydła Polski. Wtedy też pierwsi z nich pojawili się w rejonie Białej Podlaskiej. W zamian za zaległy żołd 12 marca 1679 r. w Grodnie król Jan III Sobieski nadał Tatarom z oddziałów rotmis-trza Samuela Murzy Koryckiego wsie Lebiedziew i Małaszewicze w ekonomii brzeskiej oraz kilka wsi w ekonomii kobryńskiej. Rotmistrzowi Danielowi Szabłowskiemu przyznał włości w Małaszewiczach, a rotmistrzowi Samuelowi Romanowskiemu i jego żonie Reginie z Kieńskich – ziemie w Studziance, wsi położonej w ekonomii brzeskiej. Osadnictwo tatarskie kontynuowali królowie sascy. Wtedy też rozpoczął się 130-letni okres tatarskiej historii Koszoł. I choć organizatorzy zbliżającego się pikniku na tej części historii się nie zatrzymają, my – tak.

Pułkownik Ułan i jego jazda

A zatem w osiemnastym stuleciu do Koszoł przybyli Tatarzy. I to nie byle jacy. W 1711 roku August II Mocny nadał wieś rotmistrzowi Aleksandrowi Ułanowi. Otrzymał on 48 włók, z czego trzy wydzierżawił, a jedna należała do tutejszej cerkwi. Kim był? Dowódcą chorągwi tatarskiej, a później złożonego z ośmiu chorągwi pułku, który miał na swoim koncie wiele zwycięskich potyczek. Wziął między innymi udział w wojnie domowej 1715-1716, stając po stronie króla Augusta II. Władca odwdzięczając się rotmistrzowi, w 1717 r. przeniósł jego pułk z armii koronnej na żołd w armii saskiej. Sam Ułan w 1724 r. mianowany został pułkownikiem i dowódcą tatarskiego pułku nadwornego. Dziesięć lat później, w 1734 r., objął dowództwo powstałego właśnie IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży składającego się z chorągwi tatarskich, które zostawiły olbrzymi ślad w historii Polski.
Były szybkie i zwinne, i to był największy ich atut. Chorągwie tatarskie, czyli lekka jazda gromadząca doskonałych jeźdźców i żołnierzy. Świetnych do zadań zwiadowczych, dalekich zagonów i błyskawicznych podjazdów. Do ich sławy przyczyniła się broń dotychczas na zachodzie nieznana – lance z proporczykami. Skrawki materiału szumiącego na wietrze wywoływały popłoch koni przeciwnika. No i taktyczna nowość, tak chętnie przez Tatarów stosowana: uderzenie kawalerii lekkiej masą (na sposób dawnej husarii) i łamanie oporu przeciwnika za pomocą brawurowej szarży przy użyciu samych tylko lanc.
Z czasem lekką jazdę chorągwi tatarskich zaczęto nazywać jazdą ułańską, a ich żołnierzy – ułanami. W języku tureckim słowo „oghłan” znaczy po prostu młodzieniec, ale nazwy tej zaczęto używać wówczas, gdy pułkiem dowodził nie kto inny jak właściciel Koszoł – pułkownik Aleksander Ułan. Przyjmuje się, że to właśnie od jego nazwiska wzięło się określenie wojskowej formacji, która utrzymała się nawet po śmierci Ułana. W latach późniejszych pułki ułańskie zaczęto tworzyć w armiach zachodnich. Ostatecznie za Napoleona nazwa ta rozszerzyła się na wszelką lekką jazdę uzbrojoną w lance.

Pierwszy tatarski generał w Koszołach

Nic dziwnego, że zasłużonego wojskowego August II darzył specjalnymi względami. – Po tym jak nadał mu ziemię w Koszołach, w kolejnych latach (1713, 1720 i 1730 r.) potwier­dził nadane mu przywileje. Zamienił też dotychczasowy obowiązek służby wojskowej na czynsz. Roczny z jednej włóki wynosił 2 tynfy (tynf to dawna moneta polska ze srebra i miedzi o nominale 30 gr – przyp. red.), czyli na przykład w 1724 r. Aleksander Ułan z Koszoł płacił 44 zł. Tak naprawdę była to symboliczna opłata. Na przykład Lebiedziew przynosił rocznie 3 tys. zł przychodu, przy 142 zł czynszu – wylicza Sławomir Hordejuk.
Pułkownik Aleksander Ułan umarł około 1738 r. Po jego śmierci żona Marianna z Achmatowiczów powtórnie wyszła za mąż. Tym razem jej wybrankiem został generał Cymbaj Murza Rudnicki, pieczętujący się herbem Podkowa. – Rudnicki był pierwszym Tatarem w stopniu generała. Pułki tatarskie generała Rudnickiego i pułkownika Mustafy Koryckiego wzięły udział w wojnie sukcesyjnej austriackiej 1740-1748 i wojnie Prus z Saksonią 1756-1763. Walczyły na ziemiach Śląska, Moraw, Czech i Saksonii, odznaczając się dzielnością i rozsławiając swe imię wśród Polaków i żołnierzy Europy Zachodniej. Od 1754 r. Rudnicki był dowódcą IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży – mówi Hordejuk.

Najbogatszy w okolicy

To właśnie podczas wojny siedmioletniej mogli spotkać się po raz pierwszy. Czymbaj Murza Rudnicki i spokrewniony z nim, pochodzący ze skromnego rodu tatarskiego we wsi Łowczyce na Litwie, Józef Bielak. Ten młody Tatar na tyle dobrze stawiał swoje pierwsze żołnierskie kroki, że cesarzowa Maria Teresa odznaczyła go złotym krzyżem. Jego zasługi doceniono także w 1762 r., kiedy awansowano go na pułkownika. Na tym kariera Bielaka nie miała się zakończyć. Kiedy rok później Rudnicki umarł, młody Tatar przejął po nim dowództwo pułku. Zresztą nie tylko to.
Był 23 marca 1763 r., kiedy August III Sas nadał Koszoły pułkownikowi, a niebawem generałowi Józefowi Bielakowi i jego żonie Urszuli z Łosiów. Przywilej brzmiał: „(…) wieś Koszoły włók czterdzieści cztery z karczmą, ze wszystkiemi przynależnościami, siedliskami, chłopami, ich powinnościami, budynkami, lasami, zaroślami, łąkami, morgami, przydatkami z karczmy nic nie wyłączając”. Wartość wsi wyceniono wówczas na 400 tynfów. Koszoły dawały wówczas 4 tys. polskich złotych dochodów rocznie.
Bielak nie spoczął na laurach. W kolejnych latach wszedł w posiadanie Kościeniewicz i Wólki Kościeniewickiej (w 1783 r.), a także wsi Połoski i Trojanów. Miał też ziemię w Studziance i Ortelu (Królewskim). Nic dziwnego, że stał się najbogatszym ze wszystkich osiedlonych w okolicach Białej Tatarem. – Skupiając tak rozległe dobra ziemskie, był człowiekiem zamożnym, a jego rodzina nie musiała pracować na roli, zatrudniając w swoim majątku tzw. wyrobników – mówi Hordejuk.

Sąsiedzkie zwady

To bogactwo życzliwości innych Tatarów mu nie przynosiło. Okoliczni rodacy byli bowiem znacznie mniej zamożni, tworząc w większości grupę drobnoszlachecką i drobnoziemiańską. Jak pisze Arkadiusz Kołodziejczyk: „Można przypuszczać, że wśród Tatarów zamieszkujących okolice Białej byli i tacy, którzy w ogóle nie mieli ziemi, zajmując się rzemiosłem, handlem czy służbą u bogatych właścicieli ziemskich”. Nic dziwnego, że finansowe powodzenie Bielaka, tym bardziej że był tu osadnikiem nowym, budziło zawiść. Jak bardzo tatarskie emocje potrafią wziąć górę nad rozsądkiem, czytamy u Stanisława Kryczyńskiego w książce poświęconej generałowi Bielakowi.
Otóż w 1774 r. właściciela Koszoł najpierw zaprosił „przyjaznym listem” Gazej Korycki na swoje wesele do Studzianki, po czym na trzeci dzień od zaślubin wspólnie z Czymbajewiczami i całą swoją rodziną zaatakowali swego gościa pałaszami i „słowy uszczepliwemi lżąc i w ostatnim skrzywdzeniu dyfamując zarąbać, na zdrowiu i życiu pokonać usiłował”. Bielak podobno ledwo uszedł z życiem. Sprawa na tym się nie zakończyła. „Korycki lat jeszcze kilka odgrażał się i na honor nastawał, zarzucając mu nieszlacheckie pochodzenie. W końcu zaskarżył Bielak Koryckiego do sądu ziemskiego w Nowogródku, szlachta tatarska wydała świadectwa dobrego urodzenia i sąd dekretem z 3 lutego 1778 r. orzekł słuszność po jego stronie, zaś Koryckiego skazał na 6 niedziel wieży i 5 tys. zł tytułem odszkodowania”.
Studzianka była niewątpliwie centrum tatarskiego osadnictwa w okolicach Białej. Jak możemy się zatem domyślać, i Józef Bielak, i poprzedni właściciele Koszoł często odwiedzali sąsiednią wieś zamieszkaną przez ponad dwadzieścia tatarskich rodów. Tu bowiem istniała parafia muzułmańska i tu znajdował się jedyny w okolicy meczet. Świątynia muzułmańska wybudowana najprawdopodobniej po 1679 r. ulokowana była w centrum wsi, w miejscu, gdzie dziś mieści się szkoła podstawowa. Nie mogło tu też zabraknąć mizaru, czyli tatarskiej nekropolii. Tatarów charakteryzuje głęboko rozwinięty kult przodków i zmarłych. Nic więc dziwnego, że zwłoki tych zamożnych, poległych z dala od domu, bez względu na odległość sprowadzano do rodzinnej parafii. Tak stało się między innymi z ciałem generała Bielaka.

Dobrzy wojownicy, kiepscy gospodarze

– Tatarzy, choć w swych rękach posiadali rozległe włości, zajęci powinnościami wojskowymi nie byli najlepszymi gospodarzami. Służba wojskowa powodowała, że odrywani od gospodarki osiągali niewielkie przychody. Często też ginęli na wojnach, a same kobiety nie dawały sobie rady z pozostawionymi na ich głowach majątkami – mówi Sławomir Hordejuk.
Tadeusz Korzon, znawca epoki, pisał: „żartowano sobie z ich gospodarki rolnej, ale nikt się na nich nie skarżył, i upatrywano zdatność i ochotę do służby wojskowej w lekkiej kawalerii, i przyznawano im prawa stanu szlacheckiego”. Nic więc dziwnego, że zastanawiano się nad ukróceniem tatarskiej swobody. Próbę taką podjął na przykład podskarbi litewski Antoni Tyzenhauz. By podreperować sytuację materialną państwa, dążył do odzyskania przynajmniej części tatarskich ziem. Plany spaliły na panewce. Zamiast zmniejszenia łask dla Tatarów mieszkających w ekonomiach, doszło do uchwalenia w 1786 r. bardzo korzystnej dla nich uchwały o dziedziczeniu dóbr.
Dotąd nadawano im ziemie na prawie lennym. Zwolnieni od czynszów dzierżawnych, płacili tylko podatki uchwalone przez sejm dla ogółu szlachty. Choć nie mieli praw dziedzicznych, za zgodą króla mogli ziemie sprzedawać, zastawiać lub dzierżawić. W 1697 r. August II zmieniał obowiązek służby wojskowej na czynsz, potwierdzając przy okazji dawne prawa nadane mniejszości. Czynsz, który obowiązywał Tatarów, był niewielki. Wynosił zaledwie 2 zł z włóki rocznie. Tatarzy początkowo nie płacili hiberny ciążącej na ekonomiach, ale ze źródeł wiemy, że już w 1762 r. urzędujący w Koszołach Bielak musiał ją uiszczać. Wspomniana uchwała z 1786 r. dawała mniejszości jeszcze większe prawa – postanowiono zamienić wszystkie dobra tatarskie z lennych i dożywotnich na dziedziczne.

Listy do Poniatowskiego

Rok po otrzymaniu Koszoł, Józefa Bielaka czekało nowe zawodowe wyzwanie. W 1764 r. pułk tatarski, zwany odtąd IV Pułkiem Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego, wszedł w skład wojsk Rzeczpospolitej, a pułkownik Bielak na mocy dekretu nominacyjnego z 17 kwietnia objął stanowisko jego dowódcy.
Pięć lat później, w czerwcu, przyłączył się do związku szlachty w ramach konfederacji barskiej.
– Jeden z jej przywódców gen. Kazimierz Pułaski dwukrotnie przebywał w Koszołach, w czerwcu i wrześniu 1769 r. – informuje regionalista. Warto nadmienić, że IV Pułk pod dowództwem Bielaka liczył w 1786 r. 395 oficerów i żołnierzy, zaś w 1792 r. już 605.
Po upadku konfederacji barskiej (1772 r.) Bielak powrócił do Koszoł. W 1932 r. Stanisław Kryczyński pisał: „Po burzliwem i obfitem w wojenne przygody czteroleciu konfederacji barskiej nastały dla generała Bielaka dni spokoju, ciszy i wypoczynku, które upływały mu z pewnością na wsi w Koszołach w powiecie bialskim. Tu zażywał domowych pociech w otoczeniu licznych synów i córek”. Generał miał za sobą dwa małżeństwa. Z pierwszego został mu syn Abraham. Z drugiego (po śmierci Urszuli ok. 1763 r. Bielak ożenił się z Kunegundą z Tuhan Baranowskich) miał dwanaścioro dzieci: dziewięciu synów i trzy córki.
– Kilku synów generała służyło w jego pułku, m.in. Abraham, Machmet, Mustafa i Samuel. Ze źródeł wiemy też, że podczas pobytu w Koszołach generał prowadził korespondencję m.in. z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i księciem Antonim Sułkowskim, kanclerzem wielkim koronnym – informuje Hordejuk.

Ostatnia potyczka

W 1792 r. gen. Józef Bielak wyróżnił się w kampanii polsko-rosyjskiej na Litwie. I choć jego udział w niej różnie był ówcześnie oceniany (wypominano mu błędy taktyczne i ociężałość), to i tak okazał się jednym z najbardziej docenionych dowódców.
Po raz ostatni zacięte w walce tatarskie rysy widziano u niego 23 lipca na przedpolach Brześcia, gdzie rozegrała się bitwa, w której brał udział i jego pułk. Kiedy po pięciu godzinach walki Litwini zostali zmuszeni do odwrotu, a kozacy i lekka jazda rosyjska, ścigając ich, w pewnym momencie zaatakowali z lewej flanki, „Bielak rzuciwszy na nich gwałtownie swój pułk Tatarów, rozbił ze szczętem” – wspominał uczestniczący w bitwie generał Szymon Zabiełło.
Za odwagę władze naczelne armii litewskiej przedstawiły go do odznaczenia wojskowym krzyżem zasługi. – Bielak, tak jak i pułkownik Jakub Azulewicz ze Studzianki, jako jedni z pierwszych zgłosili przystąpienie do powstania kościuszkowskiego 1794 r. – informuje Hordejuk. Generałowi nie dane jednak było długo brać udziału w narodowym zrywie. Zmarł między 11 a 24 czerwca 1794 r. Pochowano go na mizarze w Studziance. Wdowa po generale otrzymywała rentę i wyszła powtórnie za mąż za adiutanta Józefa Bielaka – chorążego Mustafę Tupalskiego.
– W 1811 r. Koszoły zamieszkiwało siedemnastu Tatarów. Można przypuszczać, że byli to synowie zmarłego generała, ich żony i dzieci. Jeszcze w pierwszej połowie XIX w. zastępcą wójta koszołowskiej gromady był Tatar Eliasz Baranowski – zaznacza Hordejuk. Przed 1846 r. Maciej Bielak (syn Sulejmana Bielaka, a wnuk generała) i jego żona Marianna z Koryckich podjęli decyzję o sprzedaży koszołowskiego majątku. Jego nowymi właścicielami zostali małżonkowie Serwińscy.
Ponad 130-letnia tatarska historia Koszoł dobiegła końca.

Kamila Kolęda
Этот e-mail адрес защищен от спам-ботов, для его просмотра у Вас должен быть включен Javascript

* Konsultacja historyczna: Sławomir Hordejuk

 
Start > artykuły i listy zebrane > Koszoły w rękach tatarskich dowódców