Rodzimy Islam Tatarów


Rodzimy Islam Tatarów

- Zaczynamy się bać, że przylgnie do nas opinia ludzi zagrażających bezpieczeństwu państwa. A przecież nasi dziadowie od pokoleń walczyli za ten kraj. Czujemy się też Polakami - mówią przedstawiciele społeczności tatarskiej mieszkającej głównie na Podlasiu i w Gdańsku. Coraz wyraŸniej rysuje się konflikt między spolonizowanymi Tatarami, wyznającymi islam, a muzułmanami z krajów arabskich. Tych drugich jest już w Polsce cztery razy więcej niż pierwszych.
W Polsce jest siedem muzułmańskich gmin wyznaniowych - w Bohonikach, Kruszynianach, Białymstoku, Warszawie, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim i Poznaniu. W Poznaniu została powołana w lutym tego roku. Jej imam, czyli duchowny muzułmański, Ahmed Ammar, z pochodzenia Jemeńczyk, musi opuścić Polskę, służby specjalne podejrzewają bowiem, że mógł mieć kontakty z terrorystami.

Imamowie arabskiego pochodzenia pracują też w Warszawie i Gdańsku. Z funkcji gdańskiego imama zrezygnował w ubiegłym roku w niejasnych okolicznościach znany polski Tatar Selim Chazbijewicz - politolog, pracownik naukowy i pisarz. Nieoficjalnie mówi się, że musiał odejść z powodu różnicy poglądów - nie tyle religijnych, ile politycznych - jaka ujawniła się między nim a arabską społecznością muzułmańską w tym mieście.

Zwierzchnik religijny polskich muzułmanów mufti Tomasz Miśkiewicz nie chce komentować sytuacji z Gdańska. Nie widzi jednak nic złego w tym, że imamami zostają Arabowie. - świat jest taki, że wszyscy się jednoczą. Jednoczy się Europa, to muzułmanie też powinni się jednoczyć - mówi.

Więcej Arabów, mniej Tatarów

Jeszcze w tym roku mają powstać nowe muzułmańskie gminy wyznaniowe: w Bydgoszczy, Szczecinie, Wrocławiu i Krakowie. Jest duże prawdopodobieństwo, że funkcję imamów obejmą tam Arabowie. Szacuje się, że społeczność muzułmańska w Polsce liczy 25 tysięcy wyznawców. Z tego tylko pięć tysięcy ma korzenie tatarskie. Pozostali to głównie Arabowie, którzy ożenili się w Polsce i tu osiedli lub niedawno przyjechali na studia.

Większość polskich wyznawców islamu jest związana z Muzułmańskim Związkiem Religijnym RP. To organizacja religijna powołana w 1925 roku w Wilnie przez polskich Tatarów, reaktywowana w 1946 roku w Warszawie.

- Tatarów jest coraz mniej. W ostatnich latach otworzyliśmy się na inne środowiska. To konieczne, aby przetrwać - mówi Józef Jusuf Konopacki, wiceprzewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego i Związku Tatarów Polskich. Do Związku Religijnego przyjmowani są tylko obywatele polscy bądŸ mający kartę stałego pobytu.

Polacy nie utrzymują raczej kontaktów z zarejestrowaną w styczniu 2004 roku Ligą Muzułmańską, w której działają głównie mieszkający w Polsce obcokrajowcy. - Im jest trudno akceptować nasze otwarcie na polskie otoczenie. Nam nie zawsze odpowiada ich konserwatyzm. Rozmawiamy tylko o wspólnym potępieniu terroryzmu - mówi jeden z polskich Tatarów.

Z chustami czy bez

Tatarzy coraz częściej przyznają, że nie odpowiada im bliskowschodni, arabski model islamu. - Tatarskie kobiety nigdy nie nosiły chust na co dzień. Co innego podczas modlitwy. U Tatarów nie było wielożeństwa. Nie można bliskowschodnich tradycji przenosić na cały islam - mówią.

- Nasz islam jest rodzimy - dodaje Dżenetta Bogdanowicz. Jest sekretarzem Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego RP. - Czujemy się Polakami. Nasi dziadowie walczyli za ten kraj. Nie mamy powodów, by wstydzić się swojej religii i pochodzenia, a islam znaczy pokój - mówi. - Ci, którzy pod jego przykrywką wywołują wojny czy praktykują terroryzm, nie są prawdziwymi wyznawcami islamu - dodaje. Czasem denerwuje ją, że nowi wyznawcy islamu, najczęściej polskie żony arabskich studentów, chciałyby "nawracać" Tatarki. Podczas jednej z dyskusji o roli kobiety w islamie skrytykowały tatarskie kobiety za nienoszenie chust na co dzień.

- Jesteśmy Europejkami. Tak jak nasze babki, nigdy nie nosiłyśmy chust. Nasze dziewczyny by się buntowały. Zresztą Koran tego nie nakazuje. Nasz islam przetrwał tyle wieków, a teraz przyjeżdża jeden z drugim i uczą swoje żony, że my nie jesteśmy dobrymi muzułmankami. Trzeba się modlić i wiarę nosić w sercu - mówi Dżenneta Bogdanowicz.

Zwierzchnik religijny polskich muzułmanów mufti Tomasz Miśkiewicz uważa, że nie ma konfliktu między polskimi Tatarami a muzułmanami z krajów arabskich. Choć przyznaje, że istnieje określenie "tatarski islam", które oznacza islam spolonizowany, przesiąknięty kulturą europejską. Jego zdaniem Tatarzy powinni wracać do islamskich korzeni. Podobnego zdania są młodzi Polacy, którzy niedawno stali się muzułmanami. Uważają, że Tatarów trzeba nawrócić na prawdziwy islam.

Mufti Tomasz Miśkiewicz dla ludzi mieszkających w okolicach Suchowoli czy Sokółki to po prostu Tomek. Wielu Polaków pamięta go ze szkoły. Niektórzy mówią, że zmienił się po wieloletnim pobycie na studiach koranicznych w Arabii Saudyjskiej. - Tomek jest teraz muftim. Musi dbać o wszystkich muzułmanów nie tylko o Tatarów. Ale mamy nadzieję, że będzie bardziej z nami - mówią podlascy Tatarzy. 

25.05.2004,
Elżbieta Południk

 
Start > artykuły i listy zebrane > Rodzimy Islam Tatarów